czwartek, 20 sierpnia 2015

Formularz Jednolitego Europejskiego Dokumentu Zamówienia czeka na poprawki

Do 15 września można zgłaszać uwagi do projektu rozporządzenia wykonawczego Komisji (UE) ustanawiającego standardowy formularz Jednolitego Europejskiego Dokumentu Zamówienia. W założeniu ma to być podstawowy dokument potwierdzający spełnianie przez wykonawców warunków udziału w postępowaniu o zamówienie publiczne.


Jednolity Europejski Dokument Zamówienia to ustandaryzowane oświadczenie wykonawcy potwierdzające, że nie podlega on wykluczeniu i spełnia określone przez zamawiającego warunki udziału w postępowaniu o zamówienie. Dotyczy to również obiektywnych kryteriów, których zadaniem jest ograniczenie liczby wykonawców dopuszczonych do udziału w postępowaniu.


Co istotne, zgodnie z nową dyrektywą 2014/24/UE w sprawie zamówień publicznych zamawiający będzie żądał pełnej dokumentacji, która potwierdza spełnianie warunków udziału w przetargu tylko d wykonawcy, którego, którego oferta została wybrana jako najkorzystniejsza. Jeżeli natomiast ze względu na prawidłowy przebieg procedury przetargowej niezbędny jest wgląd lub ocena poszczególnych bądź też wszystkich dokumentów potwierdzających spełnianie warunków udziału w postępowaniu, to zamawiający ma prawo zażądać ich złożenia w każdym czasie.


Nowy projekt rozporządzenia wykonawczego Komisji (UE) w tym zakresie jest ponownie konsultowany z państwami członkowskimi w ramach Komitetu doradczego ds. zamówień publicznych. Uwagi do projektu można zgłaszać do 15 września 2015 r. na adres konsultacje@uzp.gov.pl.
Źródło:

Urząd Zamówień Publicznych

poniedziałek, 27 lipca 2015

Stanowisko BCC nt. projektu ustawy - Prawo działalności gospodarczej z 2 czerwca 2015 r.

Jutro Rada Ministrów zajmie się projektem ustawy – Prawo działalności gospodarczej oraz projektem ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo działalności gospodarczej. Nowe regulacje, których projektodawcą jest Ministerstwo Gospodarki, przewidują stworzenie prawnych ram postępowania administracyjnego w zakresie zakładania, prowadzenia oraz zakończenia działalności gospodarczej.

Zgodnie z uzasadnieniem projektu ustawy, nowe przepisy mają służyć wzmocnieniu praw i gwarancji dla przedsiębiorców, poprzez ustanowienie norm prawnych o charakterze ogólnym, znajdujących zastosowanie dla każdego rodzaju działalności gospodarczej podejmowanej na terytorium Polski. Ministerstwo podkreśla, iż przepisy ustawy PDG dotyczą przede wszystkim relacji przedsiębiorców z organami władzy publicznej.

W projekcie określono szczegółowe zasady działania organów administracji w dziedzinie gospodarki oraz zaproponowano wprowadzenie nowych instytucji, których celem jest wzmocnienie „dialogu” między administracją a przedsiębiorcą. Projekt ustawy przewiduje następujące regulacje:
  1. Wprowadzenie wspólnego pojęcia „przedsiębiorcy” obowiązującego na tle przepisów projektowanej ustawy oraz Kodeksu cywilnego oraz zmiana pojęcia „działalności gospodarczej”.
  2. Wprowadzenie katalogu ogólnych zasad, na których ma być oparty system polskiego prawa gospodarczego: a) zasady wolności działalności gospodarczej; b) zasady równości i niedyskryminacji; c) zasady „co nie jest prawem zabronione jest dozwolone”; d) zasady przyjaznej interpretacji przepisów; e) zasady „domniemania uczciwości przedsiębiorcy”; f) zasada proporcjonalności; g) zasada uprawnionych oczekiwań; h) zasada uczciwej konkurencji oraz poszanowania dobrych obyczajów i słusznych interesów innych przedsiębiorców i konsumentów; i) zasada profesjonalizmu i odpowiednich kwalifikacji; j)zasada udzielania informacji.
  3. Zezwolenie osobom fizycznym nieposiadającym pełnej zdolności do czynności prawnych na podjęcie i wykonywanie działalności gospodarczej.
  4. Wydłużenie możliwości zawieszenia działalności gospodarczej do 36 miesięcy.
  5. Zasada udzielenia tzw. „milczącej zgody".
  6. Rozsądne terminy dla przedsiębiorcy.
  7. Informowanie o niespełnionych przez wnioskodawcę przesłankach wraz z powiadomieniem o możliwości wypowiedzenia się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań.
  8. Kontrole na podstawie identyfikacji prawdopodobieństwa naruszenia prawa („analizy ryzyka”).
  9. Wprowadzenie instytucji sprzeciwu na przedłużenie czasu kontroli i art. 116 ust. 17.
  10. Wprowadzenie możliwości złożenia skargi do sądu na postanowienie organu kontroli.
  11. Wprowadzenie zakazu ponownej kontroli.
  12. Mediacje.
  13. Możliwość reprezentowania zbiorowych i indywidualnych interesów przedsiębiorców przez organizacje przedsiębiorców w postępowaniach administracyjnych, sądowoadministracyjnych i sądowych, na zasadach określonych w przepisach odrębnych (KPA, Ordynacja podatkowa, PPSA i KPC).
  14. Powierzenie wykonywania zadań publicznych organizacjom przedsiębiorców.
  15. Stworzenie zamkniętego katalogu obszarów reglamentowanych i nadanie PDG charakteru ustawy zupełnej.             

czwartek, 23 lipca 2015

Nowelizacja ustawy Prawo zamówień publicznych są krokiem milowym

Nowelizacja ustawy Pzp wprowadza możliwość renegocjacji kontraktów długoterminowych już w chwili ogłoszenia przepisów zmieniających koszty wykonywania zamówienia w toku.

Dotyczy to zmiany płacy minimalnej, stawki VAT czy zasad podlegania ubezpieczeniom społecznym lub wysokości składki na ZUS. Niezawarcie porozumienia – w terminie 30 dni od złożenia wniosku o renegocjację – wiąże się dla obu stron również z sankcją, którą jest rozwiązanie kontraktu z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Zmiana jest niezwykle istotna, gdyż od 1 stycznia 2016 roku umowy zlecenia będą podlegały obowiązkowemu ozusowaniu, a minimalne wynagrodzenie wzrośnie do 1.850 złotych. To ważne działania, których celem jest stabilizacja rynku pracy w Polsce i poprawa sytuacji pracowników. Uchwalona właśnie przez Senat nowelizacja ustawy Prawo zamówień publicznych pozwoli uczestnikom rynku na właściwe przygotowanie się do zmian, jakie zaczną obowiązywać od 2016 roku.

Renegocjacje kontraktów to przede wszystkim zabezpieczenie interesu przedsiębiorców, którzy w ten sposób nie będą ponosili zwiększenia kosztów pracy. Pozwoli to jednak również uchronić około 120 tysięcy miejsc pracy. Mogłyby być one zagrożone, jeżeli usługi w ramach zamówień publicznych miałyby być nadal świadczone w oparciu o niezwaloryzowane kontrakty. W sytuacji wzrostu kosztów pracy o ok. 42% wykonawcy nie mieliby wyboru i – chroniąc swoje firmy przed upadłością – musieliby dokonać redukcji etatów.

Przyjęta przez Senat nowelizacja Pzp jest szansą dla podmiotów administracji publicznej – na szczeblu centralnym, jak i samorządowym – do właściwego przygotowania się na zmiany w kosztach pracy, jakie przyniesie 1 stycznia 2016 roku. Możliwości szybkiego rozpoczęcia renegocjacji i zakończenia ich do 31 grudnia 2015 pozwala na uwzględnienie w budżetach na przyszły rok, które będą przygotowywane w październiku i listopadzie, nowych regulacji dotyczących minimalnego wynagrodzenia, jak i ozusowania umów zleceń. Warto wskazać, że bez nowelizacji istniałaby groźba przedłużania rozmów – między zamawiającymi a wykonawcami – aż do maja 2016 roku, co istotnie zagrażałoby stabilności rynku pracy.

Sprawne rozpoczęcie renegocjacji jest konieczne, bowiem tylko waloryzacja obowiązujących umów to korzystne rozwiązanie dla każdego uczestnika sektora zamówień publicznych. Zamawiający ma wówczas gwarancję kontynuacji zawartego kontraktu i tym samym nie jest narażony na kosztowne przestoje. Co więcej, nie ponosiwydatków związanych z rozpoczęciem nowego postępowania przetargowego.

I wreszcie nie musi obawiać się, że zlecenie nie będzie mogło być realizowane chociażby ze względu na trwający czy przedłużający się przetarg. Pracownicy natomiast nie ponoszą odpowiedzialności za zmiany kosztów spowodowanych nowym prawem i zasad ozusowania umów zleceń. Waloryzacja umów zabezpiecza zatem nie tylko miejsca pracy, ale również interes zatrudnionych i Zamawiających.

Rozwiązania wdrożone w nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych są krokiem milowym przede wszystkim w kontekście bezpieczeństwa na rynku pracy. Poprzednie regulacje powodowały, że to pracownicy i pracodawcy ponosili wszelkie koszty nieprzewidzianych zmian w prawie, a reforma w istotny sposób wpływa na bilansowanie kontraktów dotyczących usług1 – ich obecna zyskowność oscyluje na poziomie 5%, po 1 stycznia 2016 roku spadnie ona o 10 punktów procentowych i de facto kontrakt będzie generować straty.

Z tego powodu dochodziło do utrwalania się patologii, które co gorsza niejednokrotnie były w pełni akceptowalne także przez instytucje publiczne. Notowano liczne przykłady wyboru ofert ze stawkami w granicach 5-7 zł za godzinę brutto – czyli nawet połowę niższymi niż minimalne krajowe wynagrodzenie.

„Przyjęcie przez Senat nowelizacji ustawy Pzp zamyka kolejny etap procedury legislacyjnej. Za sprawną pracę w parlamencie nad nowymi regulacjami należą się uznania grupie posłów z Platformy Obywatelskiej – w tym przede wszystkim Pani Marii Janyskiej, która była odpowiedzialna za jego procedowani. Nowe zapisy dają możliwości zakończenia renegocjacji umów w toku – w ramach zamówień publicznych – jeszcze w bieżącym roku. To bardzo ważne, by sektor publiczny jak najlepiej przygotował się do waloryzacji obowiązujących kontraktów, by ozusowanie umów zleceń oraz podwyższenie minimalnego wynagrodzenia nie wpłynęło negatywnie na poziom zatrudnienia. Czas wreszcie zrozumieć, że bezpieczeństwo pracowników jest wprost zależne od stabilności finansowej zatrudniających ich przedsiębiorstw, a ochrona miejsc pracy pozostaje nadal największym wyzwaniem dla wszystkich uczestników rynku zamówień publicznych.

Sytuacja, w której zamawiający zwiększonymi kosztami pracy obarczaliby pracodawców i pracowników, mogłaby zagrozić stabilności wielu firm usługowych oraz nawet 120 tysięcom etatów. W związku z tym tak kluczowe pozostaje właściwe skalkulowanie i zwaloryzowanie obowiązujących kontraktów” – komentuje Marek Kowalski, Przewodniczący Rady Zamówień Publicznych przy Konfederacji Lewiatan.

Wszystkie nowe przetargi powinny być zatem właściwie skalkulowane. Z kolei w odniesieniu do kontraktów w toku instytucje publiczne czy samorządowe powinny przeprowadzić przegląd budżetów na usługi oraz rozpocząć negocjacje z Wykonawcami, by zabezpieczyć pracowników – szczególnie tych najmniej zarabiających – przed ewentualną utratą pracy, zepchnięciem do szarej strefy, a tym samym wykluczeniem społecznym.

Renegocjacje budżetów przewiduje art. 142 ust. 5 znowelizowanej ustawy Prawo zamówień publicznych. Intencją Ustawodawcy było zabezpieczenie usługodawcy – w tym także pracowników – w przypadku nieprzewidzianych zmian w prawie. Zmiany zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym czy wysokości płacy minimalnej – które wejdą w życie od 2016 roku – zobowiązują do waloryzacji trwających kontraktów długoterminowych.

Jedynym sposobem na zabezpieczenie interesu każdej ze stron jest jak najszybsza waloryzacja długoterminowych kontraktów – najpóźniej z końcem 2015 roku. Należy zaznaczyć, że również prawo unijne – Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady z 26 lutego 2014 – jednoznacznie określa, że zamówienia publiczne oprócz uwzględniania aspektów finansowych powinny realizować funkcje społeczne. W związku z tym trudno jest akceptować sytuacje, w których publiczne pieniądze nie realizują interesu społecznego, gdyż stawkidla pracowników nie uwzględniają m.in. ustawowej płacy minimalnej czy zmian w systemie ubezpieczeń społecznych.



Konfederacja Lewiatan

Gminy z powiatami. Prezydent podpisał nowelizację ustawy o samorządzie

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o samorządzie gminnym - poinformowała kancelaria prezydencka. Nowela ma m.in. ułatwiać współpracę jednostek samorządu terytorialnego oraz zachęcać je do dobrowolnego łączenia się.

Kancelaria podkreśla, że zmiany służą przede wszystkim ułatwieniu realizacji zadań, jakie gminy, powiaty i samorządy województw wykonują na rzecz obywateli.

"Temu celowi ma służyć możliwość zapewniania wspólnej obsługi administracyjnej, finansowej i organizacyjnej jednostek należących do sektora finansów publicznych (centra usług), a także stworzenie podstawy prawnej do tworzenia związków powiatowo-gminnych, których powoływanie ma przyczynić się do lepszej współpracy między tymi jednostkami samorządu" - wskazuje kancelaria.

Nowelizacja wprowadza zachęty do dobrowolnego łączenia jednostek samorządu terytorialnego; połączone gminy o niższych dochodach będą mogły (w okresie 5 lat po połączeniu) uzyskać wzrost udziału w PIT nawet o 10 punktów procentowych (aktualnie jest to 5 pp).

Według noweli gmina powstała w wyniku połączenia dwóch lub więcej gmin będzie miała wszystkie prawa i obowiązki połączonych gmin, w tym prawa i obowiązki wynikające z zezwoleń, koncesji oraz innych aktów administracyjnych.

Organy gminy powstałej w wyniku połączenia dwóch lub więcej gmin staną się organami właściwymi lub stronami wszczętych i niezakończonych postępowań administracyjnych i sądowych.

Zgodnie ze zmianami samorządy będą mogły również tworzyć tzw. centra usług wspólnych. Oznacza to, że szkoły, przedszkola czy ośrodki pomocy społecznej na terenie jednej gminy będą mogły mieć np. wspólną księgowość. Takie samorządowe centra obsługi będą się też mogły łączyć i wspólnie prowadzić np. księgowość szkół czy przedszkoli z kilku gmin.

Podpisana nowelizacja zmienia też sposób wyliczania opłat za usunięcie drzew i krzewów. Obniżone będą kary administracyjne (wysokość kary administracyjnej będzie w wysokości podwójnej, a nie potrójnej opłaty za usunięcie drzewa lub krzewu) oraz wprowadzona ma być możliwość umorzenia części nałożonej kary administracyjnej w szczególnych przypadkach.

Wprowadza się także zmiany w przepisach ustawy o podatku od spadków i darowizn (opodatkowane zostaną także niektóre przypadki zniesienia współwłasności na rzecz współwłaścicieli), ustawy o podatku rolnym (określone zostaną przeliczniki m.in. dla rowów, gruntów rolnych zabudowanych, gruntów zadrzewionych i zakrzewionych).

Nowela wejdzie w życie od nowego roku. Wyjątkiem są przepisy zakazujące zmian górnych stawek podatków i opłat lokalnych w 2015 r., które będą obowiązywały po dniu ogłoszenia oraz zapisy np. dotyczące usuwania drzew, które wejdą w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia. 

(PAP)

Nowe Prawo o ruchu drogowym

Przygotowane przez MSW dwie nowelizacje Prawa o ruchu drogowym mają pozwolić na udoskonalenie danych gromadzonych w Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP) i Centralnej Ewidencji Kierowców (CEK) oraz na uruchomienie nowych e-usług. Poparł je Senat, wcześniej wprowadzając do nich niewielkie poprawki.

Chodzi m.in. o e-usługi: "Sprawdź moje uprawnienia" oraz "Sprawdź informację o punktach karnych", czyli dostęp online dla kierowców do własnych danych. Kierowca będzie mógł w ten sposób sprawdzić np., ile ma już punktów karnych i jakie popełnił naruszenia. Przyszłościowo e-usługi mają pozwolić np. na opłacenia online mandatu.

Z kolei usługa "Mój pojazd" pozwoli właścicielom na dostęp online do danych i informacji o własnym pojeździe.

Kolejną usługą dostępną elektronicznie ma być "Udostępnij dane pracodawcy". Przedsiębiorcy będą mogli tą drogą weryfikować uprawnienia kierowców, tak by uniknąć sytuacji, w której udostępnią służbowe samochody pracownikom nieposiadającym ważnych uprawnień.

Uruchomiona ma być też e-usługa "Sprawdzenie szkoły jazdy", pozwalająca na ocenę jakości kształcenia szkół jazdy przez przyszłych kursantów na podstawie dostępnych danych statystycznych. Według MSW zwiększy to konkurencję między szkołami i przyczyni się do wzrostu jakości świadczonych usług.

Planowane jest również utworzenie usług powiadamiania kierowców oraz właścicieli pojazdów o ważnych terminach związanych z pojazdami lub prawami jazdy.

Przewidziano także rozszerzenie zakresu danych wprowadzanych do Centralnej Ewidencji Pojazdów. W rezultacie gromadzone będą w niej informacje dotyczące np.: badań technicznych pojazdów (zakłada się gromadzenie informacji o wszystkich wykonywanych badaniach technicznych: zakończonych wynikiem pozytywnym i negatywnym, ukończonych i nieukończonych, pojazdów zarejestrowanych i niezarejestrowanych) i zdarzeń ubezpieczeniowych (przewidziano gromadzenie informacji o szkodach, klasyfikujących pojazd do dodatkowego badania technicznego, zgłaszanych w ramach ubezpieczenia obowiązkowego (OC) i nieobowiązkowego (AC).

W ustawie są rozwiązania, które poprawią jakość danych i informacji gromadzonych w CEP i CEK. Jak informowało MSW, wprowadzone zostaną nowe mechanizmy, które zmniejszą ryzyko błędów w tych rejestrach.

Senatorowie przyjęli 12 poprawek do ustawy. Większość ma charakter doprecyzowujący. Jedna z nich zakłada, że dostęp m.in. do zasobów CEPiK będą miały te podmioty prywatne, które będą miały w tym "interes prawny", a nie jak chciał Sejm, "uzasadniony interes". Inna zakłada, że informacje z bazy będą dostarczane zakładom ubezpieczeń tylko "w zakresie niezbędnym do wykonywania uprawnień".

W połowie 2014 r. ruszyły dwie pierwsze e-usługi: "Historia pojazdu" i "Bezpieczny autobus". Pierwsza umożliwia potencjalnemu kupcowi używanego samochodu, zarejestrowanego w Polsce, ocenę stanu technicznego przed podjęciem decyzji o jego nabyciu. Dzięki temu ryzyko, że kupiony pojazd będzie inny, niż deklaruje sprzedający, znacznie zmaleje.

Druga - zwiększa bezpieczeństwo pasażerów transportu autobusowego, a zwłaszcza dzieci i młodzieży, wyjeżdżających na zorganizowany wypoczynek. Każdy rodzic przed wyjazdem swego dziecka może sprawdzić stan autokaru, np. na miejscu zbiórki wycieczki.

Projekt CEPIK 2.0 jest realizowany wspólnie przez MSW i Centralny Ośrodek Informatyki (COI). Polega on na modernizacji systemu informatycznego CEP i CEK.

Prace mają się zakończyć w 2016 r. Jednak w związku z podziałem projektu na etapy stopniowo uruchamiane są kolejne elementy zmodernizowanego systemu. W listopadzie 2014 r. uruchomiony został moduł RESPER pozwalający na wymianę danych o prawach jazdy z państwami członkowskimi.

Druga, niewielka nowelizacja Prawa o ruchu drogowym rozszerza z kolei zakres podmiotów, uprawnionych do prowadzenia stacji kontroli pojazdów. W myśl bowiem przepisów, które wchodzą w życie w przyszłym roku, prawo takie będą miały tylko podmioty, które są "przedsiębiorstwami". Sejmowa ustawa rozszerzyła to prawo także o jednostki, podległe np. niektórym ministerstwom.

Z kolei senatorowie zaproponowali w ramach przyjętych poprawek dodanie do tej listy szkół, kształcących "w zawodach związanych z naprawą i eksploatacja pojazdów" oraz jednostek Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Tę nowelę wraz z poprawkami poparło 56 senatorów, 30 się wstrzymało.




PAP

Możliwość wywłaszczenia nieruchomości pod planowane sieci energetyczne za odszkodowaniem

Przyspieszenie budowy sieci energetycznych o strategicznym znaczeniu - taki ma być efekt ustawy o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych, którą uchwalił w środę Sejm.

Za przyjęciem ustawy głosowało 227 posłów, 181 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. Teraz ustawą zajmie się Senat.

Przepisy ustawy przewidują m.in. możliwość wywłaszczenia nieruchomości pod planowane sieci energetyczne za odszkodowaniem. Jego wysokość będzie negocjowana między inwestorem i właścicielem nieruchomości w oparciu o wycenę rzeczoznawcy. Jeśli nie dojdą oni do porozumienia, cenę ustali wojewoda. W przypadku gdy właściciel się na to nie zgodzi, może dochodzić swych praw przed sądem, ale wywłaszczenia to nie powstrzyma i prace będą kontynuowane.

Wywłaszczenia dotyczą tylko kilku przypadków na przebiegu linii wysokiego napięcia 400 kV; chodzi o nieruchomości, na których mają się znaleźć stacje elektroenergetyczne. W środę Sejm przyjął poprawkę wydłużającą termin wydania nieruchomości lub opróżnienia lokali i innych pomieszczeń do 120 dni.

Część tych ważnych, ze względu na bezpieczeństwo energetyczne kraju, inwestycji współfinasowana jest z pieniędzy UE.

Podobne rozwiązania zostały przyjęte przy okazji innych specustaw np. tzw. terminalowej (związanej z budową terminala gazu skroplonego w Świnoujściu), drogowej czy kolejowej.

Ustawa o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych ma realizować unijne rozporządzenie, które powinniśmy implementować już w 2013 roku. Jak napisano w uzasadnieniu, organy UE wdrażają politykę tworzenia "szczególnych ram prawnych dla strategicznych inwestycji energetycznych określanych jako projekty wspólnego zainteresowania (tzw. PCI)".

Z włączeniem PCI (np. połączenia energetycznego Polska - Litwa, czy też transgranicznych połączeń z systemem niemieckim i czeskim) chodzi o 23 linie wysokiego napięcia 400 kV. Dzięki nim będzie mógł płynąć m.in. prąd z nowych bloków elektrowni Kozienice i Opole, ale też z odnawialnych źródeł energii.

Decyzje dotyczące np. lokalizacji czy pozwolenia na budowę wydawałby w pierwszej instancji wojewoda, a wnioski mają być rozpatrywane w ciągu miesiąca.

Sejmowe prace nad ustawą monitorowali przedstawiciele gmin, przez które przebiegają linie przesyłowe, m.in. Bakałarzewa, położonego na trasie przebiegu mostu energetycznego Polska - Litwa. To właśnie na tym terenie inwestor - Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) napotkał na problemy w związku z protestami mieszkańców. Wojewoda podlaski prowadził procedury dotyczące tej gminy w trybie tzw. zarządzeń zastępczych.

Jak mówiła podczas jednego z posiedzeń komisji przedstawicielka mieszkańców Bakałarzewa "inwestor, chce siłą pozbawić głosu lokalne społeczności", a "ustawa burzy ład przestrzenny w Polsce" i "narusza fundamentalną zasadę państwa demokratycznego".

Most energetyczny to jedna z największych i najważniejszych inwestycji energetycznych w północno-wschodniej Polsce, gdzie zapóźnienia w infrastrukturze energetycznej są duże. Ma on poprawić bezpieczeństwo energetyczne około 2 mln mieszkańców, będzie też służyć wymianie energetycznej pomiędzy Polską a Litwą.

Z kolei grupa przedstawicieli stowarzyszeń z gmin zachodniego Mazowsza sprzeciwiała się budowie linii wysokiego napięcia 400kV Kozienice - Ołtarzew.

Linia Kozienice - Ołtarzew to dwutorowa napowietrzna linia elektroenergetyczna wyposażona w trakty światłowodowe. Ma być ona istotnym elementem Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Zapewni stabilność pracy KSE i bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej.

Źródło: PAP

poniedziałek, 20 lipca 2015

Profesor L. Balcerowicz: nowe prawo upadłościowe pomoże w naprawie przedsiębiorstw

W Sejmie trwają prace nad nowym prawem upadłościowym i restrukturyzacyjnym. Nowe przepisy mają zapewnić przedsiębiorstwom większe szanse na gospodarcze przeżycie. Do tej pory zbyt mocno koncentrowały się na procesie likwidacji, a za mało na naprawie – ocenia prof. Leszek Balcerowicz.

– Upadłość nie musi oznaczać likwidacji przedsiębiorstwa. Może być nią układ z wierzycielami i naprawa przedsiębiorstwa. Dotychczasowe prawo w praktyce głównie koncentrowało się na likwidacji, a bardzo mało na naprawie i restrukturyzacji. Dlatego wiążemy duże nadzieje z nowymi regulacjami, które są rezultatem pracy wybitnych ekspertów – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes prof. Leszek Balcerowicz, przewodniczący Rady Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Zgodnie z założeniami nowelizacji ustawy, nad którą trwają prace w Sejmie, firmy znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej będą mogły skorzystać z szeregu tzw. procedur restrukturyzacyjnych. Mają one pomóc w opanowaniu problemów z płynnością i uniknięciu likwidacji poprzez m.in. zmiany w strukturze majątku, zobowiązaniach i zatrudnieniu. Planowane jest wprowadzenie nowej definicji stanu niewypłacalności, która spowoduje, że zmienią się również przesłanki do jej ogłoszenia.

– W Polsce jest bardzo mało wniosków o zgłaszanie upadłości np. w porównaniu do Węgier, co oznacza w praktyce, że wykorzystywane są jakieś alternatywne rozwiązania regulacji stosunków między wierzycielami i dłużnikami – mówi prof. Balcerowicz. – Nowe prawo upadłościowe powinno zwiększyć atrakcyjność rozwiązań dotyczących naprawy czy – w skrajnej sytuacji – likwidacji przedsiębiorstwa. Prace w Sejmie trwają już od trzech lat i mam nadzieję, że w tej kadencji zostaną zakończone.

Przedstawiciele resortu gospodarki, którzy wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości przygotowywali przepisy, podkreślają, że celem nowego prawa jest maksymalna ochrona wartości ekonomicznej firmy i zapewnienie przedsiębiorstwu szansy na gospodarcze przeżycie. Przewidziane są narzędzia, które nie tylko będą zapobiegać sytuacjom kryzysowym w firmach lub też pomagać w sprawnej restrukturyzacji, lecz także będą służyły sprawnemu przeprowadzeniu upadłości. Likwidacja ma być traktowana jako ostateczność. Ustawodawca chce również ułatwić przedsiębiorcom nowy start w biznesie.

Jak wynika z danych Monitora Sądowego i Gospodarczego, w 2014 r. na skutek niewypłacalności działalność gospodarczą w Polsce zakończyło 818 przedsiębiorstw – o 7,7 proc. mniej niż w 2013 roku, kiedy to odnotowano 886 upadłości. W grudniu ub.r. sądy gospodarcze ogłosiły upadłość 61 przedsiębiorstw.

Źródło: Newseria 

piątek, 17 lipca 2015

Od 2016 roku możliwe większe prawa dla przedsiębiorców

Projekt ustawy prawo działalności gospodarczej trafił do Komitetu Rady Ministrów. Nowe przepisy mają wzmocnić gwarancje dla przedsiębiorców. Resort chce wprowadzić 15 zasad prowadzenia biznesu. Uporządkowane mają zostać relacje między przedsiębiorcami a organami administracji. Rynek korzystnie ocenia propozycje ustawy, przede wszystkim domniemanie dobrej woli czy uczciwości przedsiębiorcy. 

– W konsultacjach społecznych, które trwały do 19 czerwca, oddźwięk był pozytywny, oczywiście z pewnymi propozycjami modyfikacji. Część uwag uwzględniliśmy, natomiast nie są to zmiany zasadnicze – mówi agencji Newseria Biznes Mariusz Haładyj, wiceminister gospodarki.

Projektem ustawy z uwzględnionymi zmianami zajmie się teraz rząd.

Wprowadzenie nowego Prawa działalności gospodarczej może znacznie ułatwić przedsiębiorcom jej podejmowanie. Ustawa zawiera 15 podstawowych zasad prowadzenia biznesu, które przede wszystkim wzmacniają prawa przedsiębiorców. Efektem regulacji ma być zagwarantowanie, że przy indywidualnych sprawach organy administracji będą stosować naczelne zasady prawa gospodarczego.

– Do tej pory takich ogólnych zasad prawa gospodarczego brakowało, dlatego ich przyjęcie zostało pozytywnie odebrane. To przede wszystkim zasady domniemania dobrej woli przedsiębiorcy czy uczciwości – wskazuje Haładyj.

Domniemanie uczciwości oznacza, że nawet jeśli pozostaną wątpliwości dotyczące oceny stanu faktycznego, administracja będzie zobowiązana do rozstrzygania niewyjaśnionych kwestii na korzyść przedsiębiorcy.

Jak podkreśla, wpisuje się to w dyskusję, która wynikła w trakcie prac nad nowelizacją Ordynacji podatkowej. Uchwalone w ubiegłym tygodniu przez Sejm nowe przepisy wprowadzają zasadę rozstrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika.

Resort podkreśla, że przedsiębiorcy szczególnie pozytywnie przyjęli również zasadę proporcjonalności czy uprawnionych oczekiwań.

– Te zasady mają taki walor, że będą oddziaływać na przepisy prawa gospodarczego szerzej niż tylko na ustawę o działalności gospodarczej – podkreśla Haładyj.

Nowe przepisy mają być kompletną regulacją. Obecnie działalność wymagającą zezwolenia reguluje 27 ustaw, dwie kolejne regulują uzyskanie licencji, a jeszcze inna – otrzymanie zgody na działalność.

Rząd chce, by nowa ustawa weszła w życie możliwie jak najszybciej.

– Jeśli ścieżka legislacyjna zakończy się pozytywnie, czyli projekt zaakceptują Rada Ministrów, Sejm, Senat i prezydent, to może ona obowiązywać od 1 stycznia 2016 roku – mówi Mariusz Haładyj. 

Nowe prawo zastąpi ustawę obowiązującą od 2004 roku.

Źródło: newseria 

Wprowadzenie podatku obrotowego od sklepów wielkopowierzchniowych. Najbardziej zagrożone są duże sieci detaliczne.

Objęcie sklepów wielkopowierzchniowych podatkiem obrotowym negatywnie odbije się na wynikach sieci handlowych. Propozycja forsowana przez Prawo i Sprawiedliwość może kosztować przedsiębiorców nawet 3 miliardy złotych rocznie. Najbardziej zagrożeni są wielcy detaliści, tacy jak Jeronimo Martins Polska, Emperia i EuroCash. Istnieje realne ryzyko, że część kosztów nowego podatku zostanie przerzucona na klientów. Podatek może wyjść w życie już w 2017 roku.

– Podatek obrotowy, którego wprowadzenia możemy się spodziewać od 2017 roku, będzie miał na pewno negatywny wpływ na wyniki dużych sieci handlowych, detalicznych i franczyzowych – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Marek Czachor, analityk Erste Securities.

Wprowadzenie podatku obrotowego w największym stopniu dotknie dystrybutorów produktów żywnościowych. Przeciętne marże w tej branży wahają się na poziomie zaledwie około 2 proc., więc nawet niewielkie opodatkowanie uzyskiwanych przychodów spowoduje znaczne zmniejszenie zysku netto spółek z tego sektora.

– Z notowanych spółek według mnie najbardziej negatywnie wprowadzenie podatku obrotowego odbije się na wynikach Jeronimo Martins Polska. Natomiast jak wiemy, spółka należy do grupy Jeronimo Martins, która jest notowana w Lizbonie – ocenia Marek Czachor.

W przypadku polskich spółek negatywny wpływ podatku prawdopodobnie w największym stopniu odczuje Emperia. Poprzez grupę zakupową Stokrotka, spółka osiąga aż 2 mld zł obrotu rocznie. Zysk netto jest jednak na niskim poziomie. W 2014 roku było to zaledwie 30,5 mln zł.

– Spółki będą szukały jakiejś możliwości ucieczki przed podatkiem. Natomiast PiS mówi wyraźnie, że będzie starał się, żeby spółki nie przerzuciły tego podatku na konsumentów – komentuje analityk Erste Securities.

W reakcji na wprowadzenie nowego podatku możliwe jest niewielkie podwyższenie cen.

– Każda forma opodatkowania negatywnie wpływa na wyniki spółek, w wyniku czego ogranicza się możliwości do wypłaty dodatkowych dywidend – tłumaczy ekspert.

Marek Czachor w gronie spółek najbardziej narażonych na wpływ podatku obrotowego widzi także EuroCash. Wchodząca w skład indeksu WIG20 spółka posiada sieć franczyzową Delikatesy Centrum. Obroty są tutaj podobne jak w przypadku Stokrotki i wynoszą około 2 mld zł.

– Sam fakt, że w Polsce może przyjść forma opodatkowania jakichkolwiek form działalności oczywiście wpływa negatywnie wizerunkowo także na nasz rynek. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia na rynku węgierskim kilka lat temu – podsumowuje ekspert.

Zamiar opodatkowania sieci wielkopowierzchniowych w Polsce jest drugim – obok opodatkowania systemu bankowego – systemowym pomysłem, który pojawił się w ostatnim czasie. W opinii Marka Czachora zagraniczni inwestorzy dopiero zapoznają się z tymi propozycjami, a wyceny spółek handlowych prawdopodobnie jeszcze nie w pełni odzwierciedlają negatywny wpływ nowych regulacji.

Źródło: newseria 

Przy prywatyzacji sektora bankowego należy kierować się względami biznesowymi

Za proces prywatyzacji branży bankowej powinien odpowiadać zespół doświadczonych ekspertów, a nie względy polityczne – takie jest stanowisko Jana Krzysztofa Bieleckiego w kwestii repolonizacji sektora bankowego w Polsce. Działania na tym polu powinny być uzależnione od konkretnego przypadku, a nie być prowadzone na zasadzie systemowej. Choć obecnie sytuacja banków jest dobra, to jednak rozwiązania ustawowe, takie jak podatek bankowy czy przewalutowanie kredytów frankowych, mogą istotnie zagrozić branży.

– Nikt nie powinien myśleć o żadnej doktrynie jako o jedynie słusznej, która ma prowadzić do udomowienia, repolonizacji czy wielkiej prywatyzacji sektora bankowego. Mamy dobry sektor. Natomiast, jeśli są okazje biznesowe, to w procesie konsolidacji powinny uczestniczyć polskie banki – mówi agencji informacyjnej Newseria Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Partnerów EY.

Były premier ocenił, że prawidłowy przebieg konsolidacji polskiego sektora bankowego możliwy jest jedynie przy udziale odpowiedniego zespołu ludzi. Kluczowe jest posiadanie odpowiednich kompetencji i doświadczenia wyniesionego z poprzednich transakcji tego typu.

– Musi być kapitał, zrozumienie, że jest to istotne wzmocnienie centrum decyzyjnego w Polsce, i odpowiednie warunki do rozwoju grupy menedżerskiej. Musimy do tego podchodzić na zasadzie case by case, a nie na zasadzie ideologii – wyjaśnia ekspert.

Pełniący do niedawna stanowisko szefa Rady Gospodarczej przy premierze Jan Krzysztof Bielecki zwrócił uwagę na różne koncepcje systemowe, które mogą mieć wpływ na wyniki osiągane przez sektor bankowy.

– Każda regulacja frankowa powoduje, że jest grupa banków, gdzie ten portfel jest większy i ten wpływ może być o wiele większy. Jeśli będziemy mieć do czynienia ze zbyt wysokim podatkiem i jednocześnie ze zbyt wysokimi kosztami przewalutowania, to sytuacja dla niektórych banków może się zrobić bardzo trudna – ocenia Jan Krzysztof Bielecki.

Według danych Domu Maklerskiego BPS SA wśród banków o największym udziale kredytów hipotecznych denominowanych w walutach obcych znajdują się Bank Millennium, mBank oraz Getin Noble Bank. W przypadku pierwszego z wymienionych udział jest bliski aż 40 proc.

Z kolei w przypadku forsowanego przez Prawo i Sprawiedliwość podatku bankowego najbardziej eksponowane są instytucje o największej sumie bilansowej. Propozycja PiS mówi o kwocie w wysokości 0,39 proc. ogólnej wartości aktywów banku. W odniesieniu do całego sektora mowa jest o 5-6 mld zł.

W podobnym tonie na temat polskiego sektora bankowego wypowiada się także prezes zarządu PZU SA Andrzej Klesyk.

– Bardzo nie lubię słów udomowianie czy repolonizacja banków, bo to ma znaczenie raczej polityczne. Ja jestem biznesmenem i uważam, że dla dobra kraju bardzo ważne jest to, gdzie znajduje się centrum decyzyjne danego banku. Mniejsze znaczenie ma zaś struktura właścicielska oraz własność kapitału. Najważniejsze jest to, by bank czy instytucja finansowa miały centrum decyzyjne w kraju – mówi.

Według danych NBP za maj 2015 roku aktywa polskiego sektora bankowego wynosiły blisko 1,6 bln zł.

Źródło: newseria

Od lipca nowe Prawo budowlane. Nie będą już potrzebne zezwolenia na budowę domu

Wchodzi w życie nowelizacja ustawy Prawo budowlane. Zmiany mają usprawnić proces budowlany oraz ograniczyć bariery natury prawnej i biurokratycznej. Budowa domu nie będzie już wymagała wydania pozwolenia. Wystarczy zgłoszenie do urzędu gminy lub miasta. Maksymalny czas, po którym zgłaszający będzie mógł rozpocząć prace budowlane, skróci się o ponad połowę.

– Główne zmiany dotyczą rozszerzenia katalogu obiektów budowlanych, których budowa nie wymaga już uzyskania pozwolenia na budowę. Rozpoczęcie inwestycji będzie możliwe na podstawie zgłoszenia z uproszczoną procedurą tzw. zgłoszenia z projektem – mówi agencji Newseria Kinga Cekiera z kancelarii prawnej Brevells Cekiera Grzywacka Oleksiewicz.

Urzędnik będzie mógł co najwyżej zgłosić sprzeciw wobec inwestycji, ale i na to będzie miał tylko 30 dni. W starym trybie miał 60 dni (plus 14 dni na uprawomocnienie) na wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę.

– Starosta, który ma uprawnienia do wniesienia sprzeciwu przy takim zgłoszeniu, będzie weryfikował, czy to zgłoszenie i ta budowa są zgodne z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego bądź decyzją o warunkach zabudowy w przypadku, gdy takiego planu nie ma, a także będzie weryfikował, czy nie są wymagane innego rodzaju pozwolenia i uzgodnienia dotyczące budowy takiego obiektu – tłumaczy Kinga Cekiera.

Uproszczona procedura dotyczyć będzie także takich obiektów, jak altany, ogrodzenia oraz budynki rekreacyjne położone na obszarze działek, dla których projektowane są te obiekty budowlane. 

– Zgłoszenia w świetle tej nowelizacji będzie wymagała np. budowa domów jednorodzinnych, dla których obszar oddziaływania nie przekracza działki lub działek, na których zaprojektowano ten budynek. To będzie uproszczona procedura tzw. zgłoszenia z projektem. Do zgłoszenia tego trzeba będzie załączyć cztery egzemplarze projektu budowlanego i oświadczenie o posiadanym prawie dysponowania nieruchomością na cele budowlane – wyjaśnia Cekiera.

Zdaniem Kingi Cekiery nowe prawo nie powinno spowodować samowoli budowlanej. Zgłoszenia budowy nowych obiektów lub ich rozbudowy w dalszym ciągu podlegać będzie bowiem urzędowej kontroli.

Ekspert wskazuje, że z punktu widzenia inwestorów liberalizacja przepisów oznaczać będzie głównie skrócenie czasu procedur, które są niezbędne do załatwienia jeszcze przez rozpoczęciem budowy.

– Do projektu budowlanego nie będzie trzeba załączać także warunków przyłączenia. To były procedury bardzo długotrwałe i czasochłonne, a w tej chwili są one wyeliminowane. Aczkolwiek nie oznacza to, że te uzgodnienia z gestorami mediów nie będą potrzebne, dlatego że na etapie zgłoszenia do użytkowania inwestor będzie je musiał posiadać – zaznacza radca prawny kancelarii Brevells Cekiera Grzywacka Oleksiewicz.

Według danych za 2014 roku przeciętny czas konieczny na uzyskanie wszystkich stosownych zezwoleń koniecznych do rozpoczęcia budowy wynosił 220 dni.

Źródło: newseria

Za pół roku nowe prawo upadłościowe. Poprawi ono sytuację firm i ich wierzycieli

Nowe przepisy restrukturyzacyjne mogą zapewnić przedsiębiorstwom większą szansę na gospodarcze przetrwanie. Upadłość nie musi oznaczać likwidacji firmy, możliwe będą cztery sposoby na zawarcie układu z wierzycielami. Przedsiębiorca z problemami finansowymi będzie miał możliwość wyboru najlepszej dla siebie procedury.

– Nowe prawo restrukturyzacyjne, które wchodzi w życie 1 stycznia 2016 roku, niesie ze sobą fundamentalne zmiany w zakresie postępowania z niewypłacalnymi dłużnikami. Zamiast kompletnie nieefektywnego i niedziałającego postępowania upadłościowego w wersji układowej albo likwidacyjnej, będziemy mieli zupełnie osobne prawo restrukturyzacyjne. Daje ono dłużnikowi aż cztery drogi dojścia do zawarcia układu z wierzycielami – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Piotr Zimmerman, radca prawny w Kancelarii Zimmerman i Wspólnicy.

W czasie problemów finansowych przedsiębiorca będzie miał dostęp do takich procedur, które dadzą mu z jednej strony możliwość efektywnej restrukturyzacji, a z drugiej strony – zapewnią ochronę wierzycieli. Postępowanie restrukturyzacyjne będzie obejmować w zależności od stopnia zagrożenia firmy bankructwem: postępowanie o zawarcie układu, które pozwoli na porozumienie z wierzycielami bez nagłaśniania problemu, przyspieszone postępowanie układowe (do zawarcia układu będzie można dochodzić na zgromadzeniu wierzycieli), postępowania układowe (przeznaczone dla tych przedsiębiorców, którzy są na skraju niewypłacalności lub już są niewypłacalni) czy postępowanie sanacyjne (następuje restrukturyzacja zobowiązań, a dłużnik ma ograniczone możliwości zarządzania swoim majątkiem).

– Największe szanse daję układowi zawieranemu w drodze samodzielnego zbierania głosów przez przedsiębiorcę. Ten zawiera umowę z nadzorcą, który będzie go wspomagał, następnie zbiera głosy od swoich wierzycieli, a gdy uzbiera ich komplet, to przedstawia układ sądowi do zatwierdzenia. To procedura bardzo szybka, łatwa, nieinwazyjna i niezwiązana z ryzykiem przekształcenia się w upadłość – ocenia ekspert.

Zmiana prawa pozwoli na zerwanie ze zbędnym formalizmem, więcej będzie też usprawnień, które w efekcie mogą pozwolić na uratowanie przedsiębiorstwa w złej sytuacji finansowej. O dalszym losie dłużnika najczęściej decydują najwięksi wierzyciele. Jeśli uda się porozumieć z nimi, to firma ma szanse normalnie funkcjonować. Na takie porozumienie, bez uruchamiania całej procedury ze wszystkimi wierzycielami, pozwala właśnie układ częściowy. To tylko jeden z elementów, jakie wprowadza ustawa.

– Wprowadzona sprzedaż w upadłości, to sytuacja, gdzie przedsiębiorca znajduje chętnego na firmę, zawiera z nim wstępną umowę, a sąd, ogłaszając upadłość, zatwierdza sprzedaż. Dzięki temu w jednym dniu jest dokonana transakcję sprzedaży i ogłoszenie upadłości. Rynek nie jest zaniepokojony, przedsiębiorstwo normalnie działa pod rządami nowego nabywcy, a syndyk w upadłości zajmuje się już tylko podzieleniem otrzymanych pieniędzy – tłumaczy Zimmerman.

Jak podkreśla ekspert, rynek czekał na zmiany już od kilku lat, kiedy zaczęło się okazywać, że poprzednie przepisy, wprowadzone w 2003 roku, nie spełniają do końca swojej roli. Na nowym prawie skorzysta cały rynek, niezależnie od branży, choć ucieszy ono tych najczęściej narażonych na upadłość. Z raportu Euler Hermes wynika, że większość upadłości w maju 2015 r. dotyczyła firm zajmujących się obsługą procesów inwestycyjnych, rekrutacją czy wspierających działalność marketingowo-reklamową. W całym 2014 roku upadło w Polsce 820 firm, tendencja jest jednak spadkowa.

– Na przepisy czekają też te podmioty, które obecnie nie mogą skorzystać z możliwości zawarcia układu, bo są wyjęte spod działania prawa upadłościowego. Instytucje i osoby prawne utworzone w drodze ustawy od stycznia przyszłego roku będą mogły już zawrzeć układ z wierzycielem – przekonuje radca prawny.

Część przepisów, które zaczną obowiązywać od stycznia 2016 roku, obowiązuje z powodzeniem w innych krajach. To sprawia, że ekspert pozytywnie ocenia wprowadzane zmiany, które przede wszystkim wpłyną na większą transparentność obrotu gospodarczego. Zostanie też wykształcony nowy zawód doradcy restrukturyzacyjnego.

– W ustawie przewidziano mechanizmy wpływu wierzycieli na osobę syndyka, nadzorcy i zarządcy. Dzięki temu te podmioty będą pod podwójną kontrolą, po pierwsze sądu i sędziego komisarza tak jak do tej pory, a po drugie pod kontrolą rynku – wskazuje Zimmerman.

Źródło: newseria

Priorytetami resortu środowiska do końca kadencji będą ustawa wrakowa, prawo łowieckie i przepisy dotyczące elektrośmieci

Efektywność energetyczna i działania związane z ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych będą priorytetami Ministerstwa Środowiska w najbliższych latach. Chociaż dużo inicjatyw będzie podejmowanych również w pozostałych obszarach. Wśród najpilniejszych zadań jest dokończenie prac nad ustawą wrakową i ustawą o elektrośmieciach. Najważniejszym projektem do końca kadencji będzie nowelizacja gwarantująca odszkodowanie dla rolników za straty spowodowane przez dzikie zwierzęta.

– Paleta naszych działań jest bardzo szeroka, ale naszym priorytetem w najbliższych latach będzie efektywność energetyczna i działania związane z ograniczeniem emisji gazów – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maciej Grabowski, minister środowiska.

Jak zapewnia minister, programy wsparcia oferowane przez resort środowiska oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej są odpowiedzią na potrzeby rynku. Grabowski przekonuje, że pomiędzy władzami centralnymi, samorządami a beneficjentami z sektora prywatnego jest prowadzona intensywna wymiana informacji.

Dzięki temu możliwe jest osiągnięcie wyznaczonych przez prawo unijne i krajowe celów w zakresie ochrony środowiska. Jak wyjaśnia Grabowski, beneficjenci wskazują ministerstwu oraz NFOŚiGW możliwości, a organy centralne współfinansują inicjatywy.

W odpowiedzi na potrzeby rynku powstały programy priorytetowe w 26 obszarach. Grabowski tłumaczy, że obejmują one niemal wszystkie ważne zagadnienia środowiskowe. Dofinansowywane są m.in. budowa oczyszczalni ścieków czy sieci kanalizacyjnych, redukcja zanieczyszczeń powietrza, wzrost efektywności energetycznej czy wykorzystania odnawialnych źródeł energii.

– Te działania są bardzo różnorakie i skierowane do różnych beneficjentów. To nie są tylko samorządy lokalne, chociaż one są bardzo ważnymi partnerami, lecz także przedsiębiorcy, którzy mogą sięgać po te środki, żeby współfinansować np. swoje filtry w kominach – podkreśla Grabowski.

Poza dofinansowywaniem inwestycji resort stara się również wpływać na poprawę jakości środowiska naturalnego poprzez prawodawstwo. Resort liczy na to, że jeszcze przed końcem kadencji uda się zakończyć prace nad kilkoma ważnymi projektami.

Najważniejszym z nich – według Grabowskiego – jest zmiana prawa gwarantująca odszkodowania dla rolników za zniszczenia spowodowane przez dziką zwierzynę. Nowelizacja ma też dostosować prawo do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że tworzenie obwodów łowieckich i organizacja polowań na gruntach prywatnych bez zgody ich właścicieli narusza prawo własności. Projekt budzi dużo kontrowersji.

Grabowski ma nadzieję, że uda się osiągnąć kompromis, który m.in. zagwarantuje rolnikom odszkodowania oraz przyspieszy proces szacowania strat.

– Wydaje mi się, że ci rolnicy mają prawo do tego, żeby mieć zapewnione odszkodowanie. Dlatego bardzo mi zależy na tym, żeby projekt w podobnym kształcie do tego, który przedstawiliśmy parlamentowi, został ostatecznie przez Sejm przyjęty – mówi Grabowski.

Dodaje, że resort będzie jeszcze w tej kadencji chciał przeprowadzić przez Sejm ustawę o elektrośmieciach. Ma ona zwiększyć poziom sprzętu elektronicznego, który podlega utylizacji. Za niewypełnianie unijnych norm Polsce grożą kary. Ustawą zajmuje się specjalnie powołana do tego podkomisja sejmowa.

Trzecią istotną sprawą jest tzw. ustawa wrakowa, czyli przepisy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji. W ubiegłym tygodniu do projektu swoje uwagi zgłosili senatorowie, na najbliższym posiedzeniu zajmie się nimi Sejm. Zgodnie z założeniami resortu nowelizacja ma ograniczyć szarą strefę w recyklingu pojazdów.

Źródło: newseria 

Za rok zyskamy prawo do bycia zapomnianym w internecie

W instytucjach unijnych trwają prace nad nowymi przepisami dotyczącymi ochrony danych osobowych. Najwięcej kontrowersji budzi prawo do bycia zapomnianym. Już teraz na podstawie werdyktu luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości możliwe jest zgłaszanie wniosków do firmy Google o usunięcie linków z wyników wyszukiwania. Regulacje unijne mogą ułatwić egzekwowanie tego prawa.

– Użytkownik internetu powinien mieć prawo do tego, żeby powiedzieć: „nie przetwarzajcie dalej moich danych” – podkreśla w rozmowie z Newseria Inwestor Marta Wysokińska radca prawny K&L Gates. – Natomiast cechą internetu jest to, że on nie zapomina. W związku z tym wielkim wyzwanie będzie kwestia próby regulacji ochrony danych osobowych w kontekście prawa do bycia zapomnianym, które z kolei jest jednym z podstawowych praw do prywatności.

Tworząc prawo do bycia zapomnianym, trzeba pogodzić kilka kolidujących ze sobą wartości, takich jak prawo do prywatności i prawo do wolności słowa.

O ile samo prawo do bycia zapomnianym większych kontrowersji nie budzi, praktyczna realizacja takich przepisów wiąże się ze sporymi wyzwaniami i to nie tylko technologicznymi.

– Dlatego właśnie internet nie zapomina, bo koszt próby wyeliminowania jakichś treści z sieci nie jest ekonomicznie uzasadniony– mówi Marta Wysokińska.

W maju luksemburski Trybunał Sprawiedliwości wydał werdykt, który umożliwia zgłaszanie do firmy Google wniosków o usuniecie z jej wyszukiwarki linków do tekstów naruszających prywatność zainteresowanych. Do firmy wpłynęło już ponad 130 tysięcy takich wniosków. Google w ramach Rady Ekspertów regularnie prowadzi debaty, które mają pomóc w wypracowaniu równowagi między prawem do bycia zapomnianym i prawem do informacji. Jedna z nich – czwarta z kolei – odbyła się 30 września w Warszawie.

– Czasami trudno doprowadzić do tego, żeby wyegzekwować w praktyce prawo do prywatności – ocenia Wysokińska. – Nowe normy unijne być może pozwolą na łatwiejsze egzekwowanie tego prawa. Z punktu widzenia przedsiębiorców może to się z kolei wiązać z bardzo wzmożonymi kosztami.

Problemem jest jednak tempo prac w instytucjach UE. Unijna komisarz Viviane Reding apelowała o ich przyspieszenie, tak by mogły zacząć obowiązywać już w przyszłym roku. W toku prac w Parlamencie Europejskim zgłoszono do projektu ponad 3,5 tys. poprawek.

Źródło: newseria